Dlaczego warto przeczytać przewodnik pt. ”Wroną po Stanach” Marcina Wrony?

Książka ”Wroną po Stanach” to Ameryka z perspektywy polskiego korespondenta Marcin Wrona. To niezły korespondent amerykańskiej TVN, w swojej książce opisuje Amerykę widzianą oczami Polaka, który bada (i smakuje) ten niejednolity kraj. Pisze nie tylko o regionach, ale także o emigracji, a także o Polakach, którzy znaleźli swój dom w Stanach Zjednoczonych.

Czym ta książka różni się od innych subiektywnych przewodników?

Marcin Wrona twierdzi, że lubi dobrze zjeść. Książka jest tak naprawdę podzielona na osiem stanów, a nawet regionów, czyli osiem rozdziałów. W każdym z nich odbiorca znajdzie przepis na popularne danie z tego miejsca. Każde z dzieci autora dodało kilka akapitów do bazgrołów ojca. A to również stawia tę książkę obok innych. Czytelnicy zrozumieją Amerykę widzianą oczami nie tylko starego dziadka, ale także dwojga dorosłych nastolatków, a także urodzonego w Ameryce Janka, którego serce bije mocno. Wreszcie w każdym rozdziale na dokładnie te same cztery pytania odpowiadał Polak lub przedstawiciel polskiego sąsiedztwa, trwale związany z określonym regionem.

Czym jest Ameryka dla autora?

Ameryka miała być przez jakiś czas przygodą. Przede wszystkim książka pt. ”Wroną po Stanach” powstała w wyniku:

  • fascynacji krajem,
  • chęci zdobycia większej ilości informacji,
  • poznania jeszcze więcej,
  • zobaczenia czegoś innego.

Dzieci autora wychowywały się w kulturze amerykańskiej, w szkołach w Stanach Zjednoczonych i okazało się, że należy im pozwolić na dokończenie nauki w Stanach, bo amerykańskie szkoły w Polsce są strasznie drogie. Ameryka to nic innego jak cuda. W książce napisano o mniej przyjemnych sytuacjach lub zjawiskach, np. takich jak rasizm. To jest właściwie problem. Ogromny problem. Niestety, często można spotkać się z obrzydzeniem do różnych grup etnicznych. Nie chodzi o to, że niektóre są całkowicie złe, a inne świetne. Ten problem ma tak wiele warstw, tak wiele aspektów, że może być wielkim wyzwaniem dla Ameryki na nadchodzące dziesięciolecia. Cała nadzieja w młodym pokoleniu.

Obraz Polonii w książce

Coraz częściej jesteśmy społeczeństwem amerykańskim, minęły czasy, kiedy Polonia była skupiona w jednym mieście i działała tylko w określonej dzielnicy czy mieście. Wystarczy jednak poczekać na kilka polskich świąt, a nawet na Boże Narodzenie, a zobaczymy, że cała ta amerykanizacja jest tylko ułamkowa, a polskie sklepy, czy to na przedmieściach Waszyngtonu, Florydy czy nawet Teksasu, pękają w szwach, bo pociąga nas nasza polskość i tradycja.

zdjęcie utworzone przez gpointstudio - pl.freepik.com